foto1
Obozy narciarskie
foto1
Integracyjne Rajdy Mechanika
foto1
Wyprawy w góry
foto1
Piesze Rajdy Mechanika
foto1
Rowerowe Rajdy Mechanika
+48 13 43 215 61
muksmechanik@interia.pl

Na tegoroczną wyprawę rowerową wyruszyliśmy w trzyosobowym składzie. Naszym celem były zamki w Kamieńcu Podolskim i Chocimiu na Ukrainie.

I dzień

Wystartowaliśmy z Krosna porannym pociągiem zwanym "przemytnik" do Chyrowa. Już w trakcie jazdy pociągiem doznajemy pierwszych niezapomnianych wrażeń związanych z pomysłowością pasażerów udających się na niekoniecznie legalne zakupy. Wagon zresztą jedyny w składzie został w ciągu 20 minut całkowicie rozebrany. Z Chyrowa już na naszych rowerach udajemy się w kierunku Truskawca znanego ukraińskiego kurortu. Jak się można było spodziewać drogi na Ukrainie istnieją tylko z nazwy, o stanie technicznym nie warto się rozpisywać gdyż nie można ich porównać do niczego. Trzeba być niezmiernie skoncentrowanym i czujnym w czasie jazdy bo w najlepszym przypadku trzeba by do domu wracać na piechotę. Pod wieczór po przejechaniu 80 km. dotarliśmy do Truskawca gdzie noclegu udzielił nam wcześniej poznany sympatyczny Ludomir jak się później okazało mający dużo wspólnego z Polską.

II dzień

Opuszczamy Truskawiec który zapamiętamy z dużego kontrastu między nowo powstającymi hotelami a starymi opuszczonymi chatami, nijak to się ma choćby do naszego Iwonicza Zdroju. Kierujemy się na wschód. Zakładając że, po drodze nie ma nic ciekawego do zwiedzania koncentrujemy się kilometerkach. Mijamy kolejne cerkwie i przydrożne kapliczki, obowiązkowe pomniki Tarasa Szewczenki oraz inne pamiątki przypominające o czasach ZSRR -u. Dojeżdżamy do miasta Kalus. Po rozmowie z lokalnym milicjantem dowiadujemy się że , kilka kilometrów za miastem płynie jedna z najczystszych rzek ukraińskich Limnicja, więc udajemy się tam na nocleg. Przejechaliśmy 115 km.

III dzień

Wyjeżdżamy wcześnie rano żeby ujechać coś kilometrów przed popołudniowymi upałami które nam towarzyszą od początku imprezy. Dzisiaj przekroczymy Dniestr. Droga monotonna jednak zaczyna się to co najgorsze dla rowerzystów czyli zmienna konfiguracja drogi góra - dół - góra- dół. Ostrożnie przy zjazdach wiadomo dziury i koleiny a tu 300 -ta metrów podjazdu cóż trzeba dymać. Późnym popołudniem za zakrętu wyłania się Dniestr. Potężna, ogromna, leniwie płynąca rzeka. Przejeżdżamy przez ogromniasty most wszystko to robi nas duże wrażenie. Noc mieliśmy spędzić w Zaliszczikach nad Dniestrem jednak źle pokierowani przez miejscowych kończymy jazdę na stacji benzynowej /tankujemy ale nie benzynę/. Jutro nadgonimy. Dzisiaj 120 km.

IV dzień

Budzi nas deszcz i towarzyszy nam do południa jednak nie jest na tyle intensywny żebyśmy przerywali jazdę. Na mapie zakupionej na miejscu / dokładniejsza niż polska/odnajdujemy „Kryształową Pieczarę o której wcześniej nic nie wiedzieliśmy postanawiamy ją odwiedzić. Oczywiście brak jakichkolwiek informacji, drogowskazów powoduje że, musimy dwa razy pokonywać stromy podjazd. Same groty usytuowane są faktycznie w skale podobnej do struktury kryształu ale nic więcej się nie dowiedzieliśmy bo..... informacji brak. Wracamy na drogę. Jedziemy teraz wzdłuż dopływu Dniestru rzeki Zbruć i nad nią spędzamy noc. Piękne miejsce ale niestety przypominające śmietnik. Licznik pokazał 100 km

V dzień

Dzisiaj mamy osiągnąć cel naszej podróży. Do Kamieńca wjeżdżamy od strony zamku. Piękny, zadbany z ciekawa historią zamek. Zwiedzamy go wraz z przewodnikiem który przybliża nam całą historię Kamieńca. Pomyśleć że, komendant Michał Wołodyjowski na koniu do Warszawy jechał pięć tygodni. Ruszamy na stare miasto tam też jest sporo do zobaczenia a dzisiaj w planie mamy jeszcze Chocim. Po smacznym obiedzie ruszamy zdobywać Chocim. Zamek w Chocimiu już nie robi takiego wrażenia jak Kamieniec. Nic się tutaj nie dzieje, żadnego przewodnika, mała namiastka muzeum. Natomiast wrażenie robi jego usytuowanie, z jednej strony Dniestr z drugiej potężne, wysokie 5 -cio metrowej grubości mury nic dziwnego że, nikt go nigdy nie sforsował. Wyjeżdżamy w kierunku Czerniowiec. Noc spędzamy nad jeziorkiem. Dzień pełen wrażeń, cel wyprawy osiągnięty. Dzisiaj 70 km.

VI-VII dzień

Przez kolejne dni nic szczególnego się nie wydarzyło. Wróciliśmy do punktu wyjazdu tj. Chyrowa. Podsumowując - Ukraina nie zrobiła na nas specjalnego wrażenia. Smutne miejscowości, smutni ludzie, koszmarne drogi, fatalna informacja, wcale nie tak tanio jak było wcześniej. Chcieliśmy zobaczyć zamki które kiedyś należały do Polski a reszta przy okazji. Uważam że ta część Ukrainy dla rowerzystów nie jest wymarzonym miejscem. Najkrócej mogę powiedzieć...veni,vedi,fugi - przybyłem, zobaczyłem, uciekłem. Zaznaczam że, są to tylko nasze spostrzeżenia i w żaden sposób nie chcemy nikogo zniechęcać do odwiedzenia naszego wschodniego sąsiada. Jest porostu inaczej. Pokonaliśmy ponad 700 km. Już kombinujemy co zobaczymy za rok. 

   
  24.06.2018 Ferienhaus Ostsee

Przyjaciele